Dzięki wsparciu z grantu fundacji „Razem z Grupą”, nasza szkoła zamieniła się w tętniące życiem centrum warsztatowe. Pod hasłem „Bliżej natury” zorganizowaliśmy cykl spotkań, które połączyły pokolenia – od najmłodszych odkrywców po seniorów.
Naturalnie – pod naszymi stopami
Naszą przygodę rozpoczęliśmy od spotkania z fitoterapeutką i zielarką.
Skupiliśmy się na tym, co w naturze najcenniejsze czyli naturalnych metodach wspierania odporności oraz nauce rozpoznawania roślin, które rosną tuż obok nas.
Nikt nie wyszedł z pustymi rękami. Każdy własnoręcznie skomponował mieszankę ziół na aromatyczny napar oraz stworzył pielęgnacyjny krem z olejkami eterycznymi.
Prawdziwym hitem okazała się jednak degustacja odwarów z gałązek daglezji, która błyskawicznie wprawiła wszystkich w doskonałe nastroje.
Cieszymy się, że również panowie byli zainteresowani!
Dzień pszczół
Kolejne dwa spotkania upłynęły pod znakiem pszczół, a poprowadzili je właściciele lokalnej pasieki w Luboszycach.
Najmłodsi zajrzeli do wnętrza ula, poznając hierarchię pszczelej rodziny i zimowe zwyczaje tych pracowitych owadów.
Dziewczynki sprawdziły również jak prezentuje się strój pszczelarski – Okazuje się że jest bardzo twarzowy.
Warsztaty zwieńczyło własnoręczne robienie świec z pachnącego wosku oraz – co oczywiste – degustacja miodu. Każdy młody pszczelarz wrócił do domu z własnym słoiczkiem płynnego złota. Podobno niektórym udało się go nie zjeść jeszcze przed progiem domu! 😉
Dla dorosłych: Skupiliśmy się na leczniczych właściwościach produktów pszczelich.
Omówiliśmy wskazania i właściwości lecznicze różnych wyrobów pszczelich m.in. pierzgi, wosku pszczelego, pyłku kwiatowego czy propolisu.
Rozmawialiśmy też o różnicach w pochodzeniu, smaku, konsystencji między różnymi gatunkami miodów, rozwinęła się z tego żywa dyskusja bowiem każdy miał swojego faworyta. Część degustacyjna niektórym bardzo przypadła do gustu.
Okazało się również, że rośliny które mamy w ogrodzie i traktujemy jak chwasty to cenne źródło nektaru i pyłku dla pszczół a dodatkowo niektóre można ususzyć i wykorzystać w późniejszym czasie na napar.
Od patyczka do koszyczka
Finał cyklu należał do tradycji. Gościliśmy jednego z ostatnich mistrzów plecionarstwa na Opolszczyźnie.
Po fascynującej opowieści o historii wikliniarstwa, dzieci zakasały rękawy i zmierzyły się z niełatwą sztuką wyplatania. Choć początki wymagały sporej dawki cierpliwości i pomocy, z każdą minutą spod małych rąk wyłaniały się coraz pewniejsze sploty.
Efekt? Każdy uczestnik opuścił warsztaty z własnym, niepowtarzalnym koszyczkiem.
Energia, uśmiechy i pozytywny odbiór tych spotkań utwierdzają nas w przekonaniu, że takie inicjatywy są potrzebne. Mamy nadzieję, że to dopiero piękny początek naszej wspólnej działalności!
















